Jak nie lubić Dr House? Niby taki szorstki i niemiły ale lubić się da. Trudno mieć w nim przyjaciela, jednak nie traci w oczach ani ocenie. Jest leniwy, nic mu się nie chce – jedynie zbiera laury. Nie chce mu się również pracować w przychodni gdzie dyżury mają wszyscy lekarze szpitala. Często w pomysłowy sposób wymiguje się od dyżurów co jest powracającym wątkiem pobocznym. Choć to przypadki proste i nieskomplikowane, Dr House często dzięki nim wpada na rozwiązanie głównych przypadków. Niestety najczęściej wyżywa się na pacjentach przychodni. Wyśmiewa się z nic i wprowadza w zakłopotanie. Wydaje się być znudzony tymi pacjentami i ostentacyjnie nie słucha tego, co do niego mówią. Mimo to szybko ich diagnozuje i odsyła do domu. O dziwo diagnozy te są właściwe.
Jednym z najważniejszych wątków serialu „Dr House” jest uzależnienie głównego i tytułowego bohatera od vicodinu. Dr House połyka coraz większe dawki aby poradzić sobie z bólem nogi, który wydaje się być coraz większy. Na początku branie tabletek nie przeszkadza mu pracować. Później to się jednak zmienia. Dr House widocznie się uzależnia. Końćzy się to nawet urojeniami. Vicdin to jednak nie wszystko. House eksperymentuje również z innymi przeciwbólowymi tabletkami, zwłaszcza wtedy gdy brakuje vicodinu. Brał morfinę, oksykodon oraz meta don. W domu uśmierza ból alkoholem.